Idziemy do przodu.

Czytam o sprawie kradzieży sałatki za 2,99 zł. Coś mi to przypomina... Mam! Prowadziłem podobną sprawę jako obrońca.

Przeszukałem archiwum. Znalazłem akta sprawy - sprawa z 2007 roku. Jednak nie - kradzież sałatki za 2,99 to jednak poważniejsza sprawa. Mój klient ukradł Frutka za 1,50 zł.



Zostałem wyznaczony obrońcą z urzędu dla chorego psychicznie chłopaka który ukradł Frutka - butelkę oranżady o wartości 1,50 złotych.
W sprawie karnej (Frutekgate) zgromadzono obszerny materiał dowodowy: spisano na maszynie zeznania świadków, zabezpieczono w słojach ślady zapachowe, wydano kilka opinii biegłych i wreszcie, wysłano do mnie list informujący że jestem obrońcą z urzędu.
Znaczek na to pismo był droższy niż Frutek.
Sprawa została umorzona po 9 miesiącach dochodzenia.
Po 7 latach widzę postęp – wartość skradzionej sałatki jest wyższa niż wypitego Frutka.
Trwa ładowanie komentarzy...