O autorze
Adwokat.
Klucz do zawodu adwokata jest ukryty w opowiadaniach Josepha Rotha, Roberta Walsera, filmach Kieślowskiego, w wierszach Georga Trakla. Czy zawsze pasuje do drzwi z napisem „sprawiedliwość”? To już inna sprawa...

Protokół rozprawy

Po zjeździe adwokatów służby dokonały stosownych ustaleń co do przebiegu wydarzeń i postawiły przed sądem domniemanego prowodyra. Prokurator płaczliwym tonem, chlipiąc odczytał akt oskarżenia. Oskarżony zdecydował się wyjaśniać.

Prokurator: A więc był oskarżony na zjeździe adwokatów?

Oskarżony: Byłem i nie byłem, tak właściwie to raczej bywałem… Nie chcę tego rozwijać…

Prokurator: Czy oskarżony klaskał jak wszedł prezes trybunału?

Oskarżony: O ile dobrze pamiętam, to nie pamiętam.

Prokurator: Z zapisu na magnetofonie wynika że oskarżony powitał prezesa.

Oskarżony: Jeśli byłem to powitałem. Zawsze się witam jak jestem gdzieś.

Prokurator: Czym pan powitał?

Oskarżony: Oklaskami.

Prokurator: Jednym czy kilkoma?

Oskarżony: Takim jednym oklaskiem, potem chyba dwoma i jeszcze raz jednym.

Prokurator: Proszę okazać oklaski.

Oskarżony: Klap, klapklap, klap.

Prokurator: A czy nie było to szybciej takie: klapklapklap, klapklapklapklapklapklapklap, klapklap?

Oskarżony: Mogło tak być, ale bez tego ostatniego.

Prokurator: Jak by pan nazwał te oklaski?

Oskarzony: Nazwał bym ja te oklaski jako serdeczne.

Prokurator: Serdeczne i rzęsi… rzęsi… no?

Oskarżony: Rzęsi..ste?

Prokurator: Właśnie! Były to rzęsiste oklaski! A rzęsiste nie przechodziły w gromkie?

Oskarżony: Nie wiem, ale chyba na rzęsistych się skończyło, gromkich nie wykonywałem.

Prokurator: Biegły wyjaśnił nam że podczas burzy oklasków były gromkie brawa. Stał pan klaszcząc?

Oskarżony: Wstałem bo musiałem, w sensie usiadłem wcześniej na gumie do żucia i musiałem sobie…

Prokurator: Ano właśnie! Czyli było to stending owejszyn?

Oskarżony: Właściwie to nazwy gumy nie znam ale była to guma miętowa jak wywnioskowałem z…

Prokurator: Dość! A jak powitał pan prezydenta?

Oskarżony: Tak samo tylko inaczej.

Prokurator: Proszę zaklaskać jak na powitanie prezydenta.

Oskarżony: Klap klap klap klap

Prokurator: Po co były te wulgarne przerwy w klaskaniu? Co chciał pan przez to powiedzieć?

Oskarżony: Nie mogłem szybciej bo właśnie rozwijałem cukierka.

Prokurator: Papierkiem szeleścił pan z pogardą na prezydenta?

Oskarżony: Widocznie chyba tak. Ale nie za głośno. A poza tym siedziałem. A jak się siedzi to wolniej się klaszcze, tak mniej rzęsiście.

Prokurator: Czyli siedział pan wymownie jak wchodził prezydent??

Oskarżony: Najpierw siedziałem potem wstałem, bo ta guma, jak powiadam, uwierała…

Prokurator: I pan próbuje nam wmówić że wstał pan podczas klaskania? Da się tak? Jedno i drugie?

Oskarżony: Pewnie że się nie da. To jasne. Jak wstawałem to przestałem klaskać, ale potem klaskałem stojąc.

Prokurator: Kogo pan chciał obsypać oklaskami bardziej – prezydenta czy prezesa?

Oskarżony: Właściwie to nie wiem. Dla obu klaskałem. Właściwie to też klaskałem dla siebie. Tak czasem lubię sobie zaklaskać.

Obrońca: Pardą. Ja mam jedno pytanie. Gdzie wyszła sędzia?

Protokolant: Poszła na elcztery. Powiedziała że nie chce tego legitymizować.
Trwa ładowanie komentarzy...